Zawirowania wokół eksportu jabłek

Embargo staje się coraz bardziej dokuczliwe. Wiele owoców wciąż zostało niesprzedanych. Rosjanie podają od czasu do czasu informacje o wykryciu i niszczeniu jabłek czy innych produktów pochodzących ze strefy objętej zakazem. Im bardziej szczelne stają się granice Federacji Rosyjskiej, tym usilniej strona polska szuka nowych rynków zbytu. Nadzieję na poprawę sytuacji w handlu daje zmniejszenie produkcji jabłek w Europie, co zdarza się w sezonach nieurodzaju. Na oficjalne szacunki plonów jest jednak jeszcze zbyt wcześnie.

Światełkiem w tunelu przez chwilę okazało się złagodzenie embarga na eksport do Federacji Rosyjskiej produktów dla niemowląt wprowadzone z początkiem czerwca 2016 roku. W żadnym punkcie nie dotyczyło jednak owoców i - jak zapowiedziano - lista produktów nie będzie rozszerzana. Prawie jednocześnie pojawiła się informacja, że rosyjskie ministerstwo rolnictwa wyda dekret, który najprawdopodobniej przedłuży embargo, między innymi na owoce, do końca 2017 roku.

Według Rosjan, ograniczenie importu z zagranicy, ma pozytywny wpływ na rodzimych producentów, a straty nie są wcale tak wielkie. Czy dekret o przedłużeniu embarga na kolejne półtora roku zostanie podpisany i sankcje przedłużone, jeszcze nie wiadomo...

Uszczelnianie granic

Restrykcje w handlu nałożono w sierpniu 2014 roku na takie kraje jak: USA, Kanada, Australia, Norwegia i cała UE. Zostały one przedłużone rok temu i miały zakończyć się za dwa miesiące (dokładniej 24 stycznia 2015 r. - 5 sierpnia 2016 r.). Tymczasem rozszerzono embargo o kolejne kraje (Republika Albanii, Czarnogóra, Islandia, Liechtenstein). Pod koniec ubiegłego roku wprowadzono sankcje dla eksportu z Białorusi towarów pochodzących z krajów pozaeuropejskich, np. z Maroka czy Izraela.

Potwierdzeniem dalszych kroków mających na celu uszczelnienie granic jest wprowadzenie zakazu reeksportu towarów z krajów afrykańskich, które były transportowane przez terytorium UE. Wejdzie ono w życie dopiero, gdy służby fitosanitarne przeprowadzą konsultacje z przedstawicielami tych państw. Według Rosjan, istnieje bowiem uzasadnione podejrzenie, że unijni eksporterzy dokonywali „obrotu dokumentami”, przyklejali etykiety państw trzecich, np. Mozambiku, Konga, Nigerii, Jemenu czy Kamerunu, podczas gdy towar pochodził z krajów objętych embargiem, np. z Holandii czy Belgii.

Rosjanie uważają, że mimo embarga na żywność z UE, część produktów trafia do Federacji Rosyjskiej okrężnymi drogami na podstawie sfałszowanych przez Białoruś certyfikatów. Według danych rosyjskich, dostawy owoców z Białorusi wzrosły bowiem o połowę przez niespełna rok. Podczas niedawnego spotkania prezydentów obu tych państw padała ważna deklaracja ze strony prezydenta Putina. Federacja Rosyjska jest otwarta na białoruskie towary, ale nie życzy sobie np. jabłek z krajów objętych embargiem. Postuluje, aby rozszerzać własną produkcję w latach kryzysu spowodowanego restrykcjami i wspierać własnych producentów.

Daleko, coraz dalej...

Polskie jabłka docierają coraz dalej. Czy będzie z nimi tak, jak z owocami z Chile i Argentyny? Oby pojawiły się niedługo także w USA. Kilka tygodni temu podawaliśmy wiadomość, że istnieją szanse na otwarcie chińskiego rynku na polskie jabłka. Wiadomość tę potwierdzają od wczoraj największe serwisy informacyjne, zatem do finalizacji zapewne coraz bliżej. Czy i w jaki sposób polskie jabłka dotrą do Państwa Środka, nie ma wciąż jednoznacznej odpowiedzi.

Wiadomo już dziś, że Kazachstan ogranicza import jabłek z Europy. Rynek wietnamski jest natomiast pewną nadzieją dla polskiego eksportu i obyśmy takich odbiorców mieli jak najwięcej. Może powoli musimy przystosować się do sytuacji, że „łatwy” handel mamy już za sobą, i nadszedł czas, aby polskie jabłka podbijały świat? Po obecnym trudnym sezonie przechowalniczym sadownicy zaczną zapewne zastanawiać się, w jaki sposób produkować jabłka, aby dobrze zniosły leżakowanie w chłodni i transport na dalekie rynki...


Źródło: www.e-sadownictwo.pl z dnia 10.06.2016 roku